JOMO czy FOMO – co jest ważne w naszym życiu?

jomo

Możemy zauważyć ogromny rozwój mediów społecznościowych. Powstają nowe kanały. Dotychczasowe co chwilę zmieniają swoje algorytmy. Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie słyszał o Tik-Toku a dziś kolejni odkrywają na nim potencjalne możliwości rozwoju marki i sprzedaży usług.

Kij ma jednak dwa końce. Z jednej strony mamy lepszy kontakt ze znajomymi. Jesteśmy na bieżąco z wszelkimi wydarzeniami. Rozwijamy markę osobistą i biznesy. Mówi się nawet, że bez obecności w sieci nie istniejemy. Z drugiej jednak strony media społecznościowe zabierają nam coś cennego. Mianowicie czas. Rozpraszają, gdy sięgamy co chwilę po smartfony, żyjemy życiem innych, obserwując ich social media, śledząc polubienia i udostępnienia postów, analizując statystyki wejść na stronę i obserwujących naszą markę.

Żyjemy w stanie FOMO

Zjawisko FOMO (z ang. Fear Of Missing Out) nazywane jest chorobą cywilizacyjną naszych czasów. FOMO jest lękiem przed tym, że nas coś ominie. Boimy się, że ominą nas ważne wiadomości. Czujemy lęk na myśl, że mogą umknąć nam ważne informacje dotyczące wydarzeń, w których możemy wziąć udział. Jeśli więc czujesz przymus ciągłego zerkania na smartfon, potrzebę sprawdzania powiadomień, a także wchodzenia na portale społecznościowe i informacyjne, jest duża szansa, że FOMO dotyczy właśnie Ciebie. 

Świadomość

W całym tym zamieszaniu najważniejsza jest świadomość. Czy FOMO jest problemem? To chyba zależy od podejścia. Ważne jednak, by media społecznościowe, informacje i wiadomości nie stały się naszym priorytetem. Tkwimy w tzw. bańce informacyjnej. Żyjemy coraz szybciej, zapominając o wyciszeniu, spokoju, życiu bez powiadomień i rozpraszaczy. Wbrew pozorom, są to rzeczy ważne. 
Wstawiamy zdjęcia, udostępniamy relacje, gdy tylko kupimy coś nowego, gdzieś wyjedziemy, zrobimy coś (w naszym mniemaniu) ciekawego. Oczywiście, dzielenie się sukcesami jest w porządku, ale gdzie jest granica? Czy w ogóle taka granica istnieje?

Biznes FOMO?

Jeszcze gorzej wygląda rzeczywistość biznesowa. Żeby być rozpoznawalnym, docierać do nowych odbiorców, utrzymywać relację z dotychczasowymi klientami, sprzedawać usługi, musimy być obecni w sieci. Nie wystarczy otworzyć butik, by ludzie znali Twoją markę. Potrzebny jest duży wysiłek, włożony w codzienne prowadzenie biznesu – publikacje na wielu kanałach. Co raz to nowe pomysły.

I nieważne czy jesteś właścicielem salony piękności, czy trenerem biznesu – musisz zaznaczać swoją obecność. Obecność swojej firmy w sieci. Z większą lub mniejszą częstotliwością.

Jest lekarstwo – JOMO

Zjawisko, które zdobywa coraz więcej zwolenników, JOMO  (z ang. Joy Of Missing Out). W założeniu JOMO polega na świadomym wyłączeniu się z sieci. Jeśli sami mamy z tym problem, mogą pomóc nam specjalnie do tego celu stworzone aplikacje. 

Można JOMO porównać z work life balance, choć często chodzi po prostu o wyłączenie mediów. Chociaż na chwilę. By utrzymać balance, warto być JOMO.

JOMO pozwala na spowolnienie swojego życia. Uczy nas, jak czerpać radość z realnych, a nie wirtualnych rzeczy. Będąc JOMO nie będziesz skupiał się na Story na Instagramie czy Facebooku Twoich znajomych. Nie będziesz wtedy czuł potrzeby zrobienia tego samego, zazdrości. Ty będziesz cieszył się spokojem, z książką, z rodziną. Albo po prostu z prowadzenia biznesu, czy codziennej pracy bez tkwienia w statystykach i postach.

Jak?

FOMO kusi. Media społecznościowe przyciągają nas do siebie. Tłumaczymy sobie, że musimy, że to nasza praca. Albo, że bez tego nie będzie funkcjonować nasza firma. Warto jednak się zatrzymać i skierować swoją uwagę oraz myśli na otaczający nas świat. 

Staraj się systematycznie pozbywać „rozpraszaczy”. Weekend? Wyłącz telefon, laptopa odłóż w kąt. Usiądź, przy delikatnym świetle, otulony kocem. Spędź ten czas z rodziną, bliską osobą, czy ulubioną książką. Zrelaksuj się, odetchnij i w pełni, ze spokojem naładuj baterie. Codzienna praca? Wyznacz sobie ramy czasowe na media społecznościowe. Wyłącz powiadomienia. Albo… zatrudnij wirtualną asystentkę, która odciąży Twoją firmę, ale i głowę od ciągłego pikania telefonu.

Teraz jest idealny moment na „wdrożenie” JOMO

Mówi się, że FOMO może wiązać się z uzależnieniem od mediów społecznościowych. Ja sądzę, że warto zacząć od wyłączenia powiadomień. Osobiście, mój komfort pracy znacząco się poprawił, odkąd wyłączyłam dźwięki messengera. Polecam ten krok każdemu. Łatwiej mi wejść we flow. Firma moja jak i moich Klientów tylko zyskały. Nie mówiąc o życiu osobistym.

Zbliżają się Walentynki. Bez względu na to, czy spędzasz je z bliską osobą, rodziną czy może dobrą książką, to idealny moment, by skupić się na JOMO. Możesz zacząć od tego jednego wieczoru w wyciszeniu, bez powiadomień i mediów społecznościowych. To może być pierwszy krok, do osiągnięcia spokoju i wyciszenia. 

To jak, spróbujesz? 

JOMO czy FOMO – co jest ważne w naszym życiu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry